Ostatnio opublikowałam post o przebarwieniach i okazało się, ze naprawdę wiele z Was ma z nimi problem! Podałam w nim kilka sposobów, jak można walczyć o to, aby przebarwienia stały się mniej widoczne. Podkreśliłam też fakt, że przede wszystkim przebarwieniom należy zapobiegać, m. in. za pomocą stabilnej, wysokiej ochrony przeciwsłonecznej.

 

Pisałam też o mechanice ich powstawania, skąd się biorą.

Dzięki temu powinnyście wiedzieć już, jak podejść do ich redukcji naukowo, czyli postawić na stopniowe hamowanie syntezy melaniny. Jeśli nie wiecie, w jakich produktach szukać takiej funkcjonalności i nazwa Was przeraża, to spokojnie, na przykład te kosmetyki, o których piszę dzisiaj będą na początek idealne 🙂

 

Seria Synchroline THIOSPOT, bo to o niej mowa,

to zestaw 3 produktów z aktywnymi składnikami, które delikatnie złuszczają, rozjaśniają przebarwienia, a także zmniejszają tendencję do powstawania nowych. Te magiczne składniki to: acetyloglukozamina, linolan etylu, fenyloetyl rezorcynolu, oraz antyoksydant – kwas ferulowy.

Warto wspomnieć, że ich działanie jest porównywalne do działania 4% hydrochinonu – intensywnej substancji działającej na przebarwienia, która jednak została uznana za toksyczną, w związku z czym nie poleca się jej używać.

W serii znajdziemy:

  • Thiospot Intensive, czyli krem na noc do skóry z przebarwieniami,
  • Thiospot Ultra SPF50+, czyli krem na dzień z filtrami,
  • oraz Thiospot skin roller – roller do stosowania punktowo na te największe, najbardziej widoczne przebarwienia.

 

 

A dodatkowo, jeśli chcecie naprawdę chronić skórę z tendencjami do przebarwień, to przyda się niezawodny antyoksydant – witamina C. I tutaj również Synchroline ma świetny produkt w formie serum, na który powiem szczerze rzuciłam się jak szczerbaty na suchary, bo miałam już dość wit. C w formie olejowej. I może od niego zacznę, a później przejdę do omówienia serii na przebarwienia. Zanim jednak opiszę to jeszcze disclaimer i zniżka!

 

Sponsorem tego wpisu jest sklep internetowy dermakrem.pl, w ofercie którego właśnie znajdziemy kosmetyki Synchroline. I dzięki temu mogę Wam już teraz powiedzieć, że na wszystkie kosmetyki (poza outletem) mam dla Was kod zniżkowy w wysokości aż -20% na hasło PROMO20. Tylko uwaga, kod jest ważny tylko do 24.07.2019 roku! Dzięki temu wszystkie poniższe dobroci możecie dostać aż o 1/5 taniej.

 

Synchrovit C, czyli magiczne ampułki z witaminą C 

Pisałam o antyoksydantach już na blogu nie raz i osoby bardziej zainteresowane kojarzą, że wit. C jest super, ale jest składnikiem wysoce niestabilnym w swojej formie kwasu askorbinowego. Ampułki Synchrovit C rozwiązują nam ten problem – każda zawiera 5 ml płynu o 10% stężeniu witaminy, który należy zużyć w ciągu 10 dni.

Witaminę C przechowujemy w  lodówce i otwierając każdą ampułkę należy przekręcić zakrętkę – wówczas witamina C, która w formie proszku znajduje się pod membraną zakrętki, wpadnie do roztworu. Wtedy należy wstrząsnąć porządnie i gotowe – takie przygotowanie “na świeżo” daje gwarancję świeżości i skuteczności produktu przez te 10 dni.

Ampułek mamy łącznie 6, co sprawia, że cena produktu nie jest aż tak przerażająca – w końcu wystarczy na 2 miesiące kuracji (z kodem zniżkowym PROMO20 116 zł, czyli mniej niż 60 zł na miesiąc).

Zamówicie TUTAJ. 

 

 

Jest to produkt, który polecam zwłaszcza dziewczynom po 25. roku życia, albo właśnie tym, które mają tendencje do powstawania przebarwień.

Kiedyś wspominałam (i zdania nie zmieniłam do tej pory), że witamina C jest jedną z substancji, której efekty stosowania są widoczne najszybciej – nawet po kilku, kilkunastu dniach! I tak jest właśnie w przypadku tych ampułek, którymi powiem szczerze, że jestem zachwycona. Cera jest rozjaśniona, gładsza, promienna, rzeczywiście koloryt wydaje się równiejszy. A jak dodatkowo powiem, że jeszcze przy okazji spłyca pierwsze zmarszczki, to już w ogóle uważam, że jest to produkt wart każdych pieniędzy.

Do buteleczki dostajemy wygodny aplikator, dzięki któremu łatwo jest odmierzyć odrobinę produktu w ten sposób, aby wystarczyło ładnie akurat na 10 dni.

Z minusów – delikatnie upierdliwe jest pamiętanie o tych 10 dniach na pojedynczą ampułkę, ale po prostu rozwiązałam to tak, że ustawiłam przypomnienie w telefonie i tyle 😉 Stosuję od miesiąca i właśnie zaczynam w związku z tym 4 buteleczkę, więc wszystko się zgadza.

 

Synchroline Thiospot na przebarwienia skóry

Z kolei jeśli chodzi o serię Synchroline Thiospot, to muszę powiedzieć, że najczęściej korzystałam z kremu na noc i filtru, roll on stosowałam raczej sporadycznie, a ostatecznie oddałam siostrze. Z tego powodu, że ona częściej ma pojedyncze ropne wypryski i potrzebuje później na nie intensywnie zadziałać, ja tymczasem mam problem z ogólnym kolorytem skóry raczej (o ile nie wyciskam żadnych zmian, a już praktycznie wcale mi się to nie zdarza, uff).

 

Krem na noc, czyli Thiospot Intensive,

to bardzo przyjemny w zapachu krem, który pozytywnie mnie zaskoczył. Myślałam, że krem na przebarwienia musi być złuszczający, w związku z czym będzie wysuszał skórę. Okazało się, że krem pełni też funkcję nawilżającą! I to mimo faktu, że w składzie znajdziemy m. in. alkohol, delikatne nawilżanie jest wyczuwalne. Nie jest to oczywiście typowy krem nawilżający, ale raczej nie odczuwałam potrzeby stosowania czegoś “dodatkowo”, co uważam za duży plus.

Jeśli chodzi o działanie, to rzeczywiście zauważyłam, że przebarwienia tak jakby szybciej znikają, a obecnych nierówności w kolorycie skóry prawie zupełnie się pozbyłam. Tylko jednocześnie stosowałam serum z wit. C Synchrovit, które zapewne również się do tego przyczyniło.

 

Zresztą oceńcie same, według mnie jest różnica, zwłaszcza w tych przebarwieniach koło nosa. 

 

Oczywiście musicie wziąć pod uwagę fakt, że moja sytuacja “startowa” nie była jakaś dramatyczna: były to przebarwienia potrądzikowe, niewielkie różowawe plamki. Nie wiem, jak produkt spełni się w przypadku cer z większymi problemami. 

Producent zapewnia jednak, że nawet w przypadku większych przebarwień czy plam soczewicowatych są efekty – po stosowaniu 2x dziennie przez 60 dni.

Krem znajdziecie TUTAJ. 

 

Thiospot Ultra SPF50+

Oczywiście producent wziął pod uwagę to, o czym lubię trąbić: że walka z przebarwieniami bez jednoczesnego stosowania filtrów jest zupełnie bez sensu! I za to mu wielka chwała.

 

Filtr działa dwutorowo: oczywiście chroni skórę przed promieniowaniem (zawiera fotostabilne filtry, m. in. Tinosorb S, Tinosorb M, Uvinul A Plus – jedne z najnowszych generacji filtrów, nastawione na pełne spektrum UVA i UVB), ale oprócz tego też zawiera składniki aktywne działające na już istniejące przebarwienia, m. in. fenyloetyl rezorcynolu, acetyloglukozaminę.

 

Jeśli chodzi o walory użytkowe filtra, to jest ono nieco mniej komfortowy dla mnie niż filtr Synchroline Aknicare. Tzn. nie bieli, łatwo się nakłada, ale nieco dłużej trzeba poczekać przed nakładaniem makijażu, aby się wchłonął.

 

Co jest logiczne, bo tamten jest dedykowany do cery trądzikowej, przetłuszczającej się, a ten nastawiony na zapobieganie i walkę z przebarwieniami. W te dni, kiedy jest super gorąco i boję się, że filtr spłynie mi z twarzy, wolę stosować Synchroline Aknicare, ale w pozostałe dni jednak decyduję się na Thiospot Ultra, ze względu na wyższy poziom ochrony przeciwsłonecznej i bardziej stabilne filtry.

 

W przypadku osób z tendencją do przebarwień, czy na wakacje, zdecydowanie zalecam właśnie Thiospot Ultra, który ma wysoki współczynnik ochrony.

3 fotostabilne filtry nowej generacji w składzie to nie jest byle co i można mieć pewność, że stopień ochrony przeciwko UVA również jest wysoki (bo, jeśli nie wiecie, SPF określa stopień ochrony przeciwko promieniowaniu UVB, a PPD, którego tutaj producent akurat nie podał, to zupełnie inna sprawa, dotycząca właśnie ochrony anty-UVA).

Filtr znajdziecie TUTAJ.

 

Thiospot Skin Roller

Jeśli z kolei często pojawiają Ci się małe czy większe przebarwienia i chcesz zadziałać na nie intensywniej, przyda Ci się kosmetyk do zastosowania punktowo. Ten malutki aplikator w formie kulki jest bardzo wydajny, więc mimo pojemności 5 ml wystarczy na długo. Jak przyznaję, ja użyłam go tylko kilka razy, po czym stwierdziłam, ze jednak mojej siostrze bardziej się przyda 🙂

Kosmetyk znajdziecie TUTAJ.

 

Pamiętajcie też, że jeśli chcecie uzyskać jak najlepsze efekty w przypadku walki z rozległymi, utrwalonymi przebarwieniami, to najlepiej zastosować komplet wszystkich 3 kosmetyków z serii Thiospot – wtedy efekty będą optymalne. 

 

Mam wielką nadzieję, że info o serii Synchroline THIOSPOT przyda się potrzebującym, których okazało się być całkiem sporo.

Niestety wygląda na to, że przebarwienia to dość powszechny problem, a teraz w okresie wakacyjnym wychodzą łobuzy z jeszcze większą łatwością.

Dlatego jeśli planujecie kurację na przebarwienia, a w wakacje boicie się stosować mocnych kwasów, te kosmetyki to idealne rozwiązanie. W razie gdybyście się zdecydowały, to do 24.07 działa kod promocyjny -20% na hasło “PROMO20”, podejrzycie ofertę TUTAJ.

Ja najbardziej zakochałam się w witaminie C i filtrze, ze względu na świetny skład pod względem stabilnej ochrony, ale krem na noc również jest ok.

Znałyście już może tę serię?

 

 

PS. Przeczytałaś wpis, ale nie wiesz, jak to wszystko poukładać w skuteczny plan pielęgnacji?

Zamów

 

Czy chcesz ustalić plan pielęgnacji na 3 miesiące?

Weź udział w tym darmowym, 4-dniowym kursie i zrób to razem ze mną!

Otrzymasz lekcje PDF co 1 dzień, na podstawie ebooka o wartości 79 zł - szczegóły TUTAJ.

You have Successfully Subscribed!