W czerwcu sporo mówiłam na facebooku o przebarwieniach i uświadomiłam sobie, że na moim blogu nie ma jeszcze wpisu, który by usystematyzował wiedzę odnośnie powstawania takowych, a także opisał rodzaje przebarwień, z jakimi możemy mieć do czynienia.

Ze względu na tematykę bloga, dużo uwagi poświęcałam zazwyczaj przebarwieniom pozapalnym, potrądzikowym. To nie jest jednak jedyny rodzaj przebarwień.

 

Ogólnie jednak zacznijmy od tego: skąd się biorą różne rodzaje przebarwień?

Nie będzie dla nikogo zdziwieniem, kiedy powiem, że przebarwienia są częstsze u osób o jasnym kolorycie skóry. Przebarwienia to bowiem nic innego, jak zaburzenia poziomu melaniny w skórze. W miejscach, gdzie melanocytów jest więcej, powstają ciemniejsze plamki (przebarwienia), a z kolei tam, gdzie jest ich mniej, mogą też występować odbarwienia – jest to mniej częsty problem, ale również występuje.

 

Część przebarwień ma charakter wrodzony i nie jest niebezpieczna dla zdrowia. Ciemniejsze plamy mogą się pojawić przy wybranej części ciała przy urodzeniu i towarzyszyć nam przez całe życie. Inni ludzie z kolei mają wrodzoną skłonność do powstawania… piegów, oczywiście, które zazwyczaj uwydatniają się pod wpływem promieniowania słonecznego.

 

Bo co warto z pewnością sobie zapamiętać, to fakt, że o ile przyczyny powstawania przebarwień mogą być różne, o tyle uznaje się, że promieniowanie UV zalicza się do głównych czynników sprzyjających ich powstawaniu.

Pozostałe czynniki, które mogą mieć wpływ na zaistnienie przebarwień, to zwłaszcza:

  • zmiany hormonalne (np. w trakcie ciąży, przyjmowania antykoncepcji doustnej, menopauzy)
  • choroby związane z niedoczynnością czy nadczynnością tarczycy
  • choroby wątroby
  • przyjmowanie niektórych leków (np. przeciwpadaczkowych czy psychotropowych)
  • stosowanie niektórych ziół fotouczulających (np. dziurawiec)
  • stosowanie kosmetyków z kwasami czy retinoidami (stąd zawsze tak uczulam, żeby zadbać wtedy o filtry)

 

Warto jednak zwrócić uwagę, że promieniowanie słoneczne może zaostrzać dodatkowo każdy z wymienionych czynników.

Zwłaszcza, jeśli ktoś ma jasną karnację i większe predyspozycje do powstawania przebarwień, musi uważać.

 

Zanim jeszcze przejdę do najbardziej sensownej (moim zdaniem) klasyfikacji przebarwień, to warto zwrócić uwagę, że jeśli przebarwienie pojawia się nagle, przypomina mocno wystającego ponad powierzchnię skóry pieprzyka, ma nieregularne brzegi i nie jest symetryczne, to warto skonsultować jego wygląd z lekarzem dermatologiem. Niestety, ale zdarzają się też niezwykle groźne dla skóry nowotwory czy czerniaki, nie wszystkie przebarwienia to tylko defekt estetyczny.

 

Rodzaje przebarwień, czyli 3 różne typy przebarwień

Po zapoznaniu się z artykułami na ten temat, doszłam do wniosku, że najsensowniejszy podział przebarwień dotyczy właśnie klasyfikacji ze względu na źródła powstawania. Oczywiście nie obejmuje on wszystkich wymienionych wyżej przyczyn, ale większość przebarwień, jakie na co dzień obserwujemy, można zaliczyć do którejś z 3 grup:

 

1. Plamy “starcze”, powstające wskutek działania promieniowania słonecznego, najbardziej widoczne po 40. roku życia

Oczywiście widoczne gołym okiem, bo wcześniej, w promieniowaniu ultrafioletowym, na głębszych poziomach skóry, mogą być widoczne o wiele wcześniej. Dlatego jeśli ktoś nie stosuje filtrów i “nie widzi żadnej różnicy” to niestety po 40. roku życia może się srogo rozczarować, bo wtedy właśnie te przebarwienia mogą wychodzić. (mój artykuł o faktach i mitach przy stosowaniu filtrów znajdziecie TUTAJ).

Zwróćmy uwagę, że te przebarwienia są widoczne u osób starszych głównie na tych partiach ciała, które są najbardziej narażone na ekspozycję słoneczną: twarz, ręce, dekolt. Plamy starcze inaczej zwane są też plamami soczewicowatymi.

Jak im zapobiegać? Oczywiście stosując filtry z wysokim stopniem ochrony anty UVA, o tym mnóstwo na moim blogu w zakładce filtry.

 

2. Ostuda, czyli plamy powstające wskutek zmian hormonalnych, narażone na ich powstawanie są zwłaszcza kobiety przyjmujące tabletki anty lub podczas ciąży

Plamy ostudy nie muszą pojawić się u każdej kobiety, ale jeśli właśnie nie stosujemy filtrów, a dodatkowo mamy ciemną karnację (tak, to nie błąd, właśnie ciemną – nie jasną!), to mamy większe prawdopodobieństwo, że się pojawią. Są zazwyczaj większe niż plamy soczewicowate i bardzo ciężko jest się ich pozbyć, jak się już pojawią.

Plamy typu ostuda mogą też pojawiać się wskutek działania fotouczulającego niektórych leków.

 

3. Przebarwienia pozapalne, czyli te potrądzikowe lub powstające wskutek ran na ciele

W przeciwieństwie do powyższych rodzajów przebarwień, te na początku mają kolor czerwony, z czasem jaśnieją. W zależności od ich głębokości i tego, czy stosujemy filtry i trochę “im pomagamy zniknąć”, mogą zniknąć całkowicie, lub zostawić delikatne, jasnobrązowe plamki.

 

Całe szczęście, mamy mnóstwo metod radzenia sobie z przebarwieniami – do wyboru, do koloru.

Zawsze jednak ja mówię, że lepiej jest zapobiegać niż leczyć, dlatego zwłaszcza jeśli jesteście w grupie ryzyka (przyjmujecie tabletki anty, jesteście w ciąży, czy leczycie się na tarczycę czy wątrobę) to nie zaniedbujcie regularnego filtrowania się (filtry dla początkujących TUTAJ), zwłaszcza teraz, w okresie wakacyjnym, kiedy to promieniowanie jest najintensywniejsze.

 

A jeśli już zaistnieją u nas różne rodzaje przebarwień, to wiele ułatwia fakt, że niezależnie od ich pochodzenia – przebarwienia leczy się podobnie.

 

Warto oczywiście zacząć działać jak najszybciej, dopóki przebarwienia są jeszcze świeże, czyli jak tylko zauważymy zmiany na skórze.

 

Metody, jakie możemy w tym celu zastosować, to na przykład:

  • peelingi chemiczne, czyli nasze ukochane kwasy (migdałowy, glikolowy, u dermatologa: trójooctowy). Więcej o wykonywaniu peelingów kwasowych w warunkach domowych TUTAJ. Peelingi przyspieszają szybkość i efektywność depigmentacji, czyli działają już na istniejące przebarwienia.
  • zahamowanie aktywności enzymu syntezującego melaninę z kolei zapobiega przebarwieniom “w trakcie” ich powstawania. Tutaj substancje, które mogą nam w tym pomóc, to np. dipaltyminian kwasu kojowego, alfa-arbutyna, azeloglicyna czy kwas azelainowy (acnederm czy skinoren), retinoidy, czy ekstrakt z lukrecji.
  • można też stosować antyoksydanty, które neutralizują wolne rodniki i dodatkowo wspierają ochronę przeciwsłoneczną. O tym tutaj w artykule lub TUTAJ w transmisji na facebooku, jeśli wolicie słuchać.
  • oprócz kosmetyków stosowanych zewnętrznie, na przebarwienia dobrze sprawdzają się zabiegi, takie jak: mikrodermabrazja, mezoterapia, dermaroller, czy dedykowany rodzaj zabiegu – Cosmelan. Na bardziej utrwalone przebarwienia jedynym rozwiązaniem może być laser.

 

Dorzuciłybyście coś do tej listy? Wiadomo, że nie zagłębiałam się tutaj w dosłownie wszystkie rodzaje przebarwień czy choroby, wskutek których takie zmiany powstają, bo wyszedłby z tego artykuł naukowy, ale mam nadzieję, że w miarę nic nie pogmatwałam 😉

 

PS. Przeczytałaś wpis, ale nie wiesz, jak to wszystko poukładać w skuteczny plan pielęgnacji?

Zamów

 

Czy chcesz ustalić plan pielęgnacji na 3 miesiące?

Weź udział w tym darmowym, 4-dniowym kursie i zrób to razem ze mną!

Otrzymasz lekcje PDF co 1 dzień, na podstawie ebooka o wartości 79 zł - szczegóły TUTAJ.

You have Successfully Subscribed!