W listopadzie przeprowadziłam na facebooku wyzwanie o kwasach, w którym wzięło udział ponad 400 dziewczyn (dzięki za udział!), dlatego dzisiejszy wpis będzie trochę nawiązywał do tego wyzwania. Mówiłam między innymi o najczęściej popełnianych błędach w kuracjach kwasami.

 

Jednym z takich błędów jest właśnie zbyt szybkie stosowanie zbyt wysokich stężeń, przez co skóra może być podrażniona, piec przy dotyku, a nawet sprawiać wrażenie popękanej.

Ja sama oczywiście idealna nie jestem i sama kiedyś spaliłam sobie twarz, stosując zbyt intensywnie retinoidy w połączeniu z LHA (możecie przeczytać opis moich perypetii TUTAJ). Dlatego tym bardziej jestem wyczulona na podobne przypadki,. Dzisiaj więc o tym, jak się ratować, kiedy już zdarzy się przesadzić z mocą czy częstotliwością kuracji kwasami i retinoidami.

PS. Stosując retinoidy zwróćcie uwagę na to, że to bomba z opóźnionym zapłonem. Nawet jeśli po kilku dniach wydaje się Wam, że na Waszej skórze nic nie robi wrażenia, to potem może się okazać, że się mylicie 😀

 

“Ratunku, spaliłam sobie twarz”, czyli co zrobić, jeśli już doszło do najgorszego?

Jeśli mimo wszystko zdarzyła Wam się podobna sytuacja i patrząc w lustro myślicie z przerażeniem “ratunku, spaliłam sobie twarz”, to co warto po kolei zrobić?

Przede wszystkim odstaw wszystkie kosmetyki ze składnikami aktywnymi i oczywiście wszelkie kwasy lub retinoidy właśnie, to się rozumie samo przez się. Poprzez kosmetyki ze składnikami aktywnymi rozumiem tutaj produkty z dużą zawartością np. ekstraktów roślinnych, przez co dodatkowo można podrażnić skórę. Warto też zrezygnować z mocno oczyszczających żeli i mydeł do mycia twarzy. Zamiast tego przerzucić się na łagodniejsze środki, typu płyny micelarne. Nie zaszkodzi też oczywiście unikać wtedy w składach alkoholu.

 

Następny krok to łagodzenie objawów, czyli trzeba zastosować wybrane kosmetyki dające ulgę czerwonej, piekącej skórze.

Do takich kosmetyków należą m. in. kremy z wysoką zawartością fazy tłuszczowej, pod którą skóra się łatwo zregeneruje. Nie bójcie się bowiem, w warunkach domowych trudno zrobić sobie trwałą krzywdę. Coś, co w danym momencie wydaje nam się tragedią, nie powinno zostawić po sobie długotrwałych śladów.

 

Wybrane kosmetyki, dzięki którym powinnyście odczuć natychmiastową ulgę, to na przykład:

 

Jak długo stosujemy taką ostrożną regenerację?

Tak długo, jak będzie trzeba, czyli dopóki skóra jest czerwona i nadwrażliwa. Jest to szczególnie ważne w takich warunkach jak dzisiejsze, czyli na zewnątrz zimno i chłodno.

 

Skóra powinna dojść do siebie w przeciągu paru dni. Potem zniszczony naskórek ulegnie złuszczeniu (pamiętajcie, żeby nie rolować na siłę odpadających skórek), a pod spodem będzie piękna, nowa, różowa i gładka skórka 😉

 

A Wy miałyście kiedyś jakieś niebezpieczne przygody ze złuszczaniem?

Dziękuję za komentarz!

 Jeśli masz problemy z cerą, zapisz się na newsletter - otrzymasz BEZPŁATNIE kompendium walki z trądzikiem.

Super! Za kilka minut otrzymasz maila z prośbą o potwierdzenie zapisu - wystarczy kliknąć w link aktywujący, a kompendium znajdzie się w drodze!