Zbadałam zapotrzebowanie na fejsie i okazało się, że jest takowe, żeby o tym napisać. Biorąc pod uwagę fakt, że właśnie sprawdziłam skrzynkę mailową i dostałam kolejne zapytanie w tym temacie (pozdrawiam Natalia!), to chyba rzeczywiście tak jest.

 

Filtrową edukację postawiłam sobie za jeden z głównych celów tego bloga 😉 Po prostu, żeby budować świadomość wśród Polek, jakie jest to ważne, stąd m. in. mój ebook (ale nawet on nie odpowiada wystarczająco szczegółowo na pytanie z tematu posta).

 

Może kiedyś dojdziemy do tego pięknego momentu, że jak Azjatki będziemy stosować filtry od dziecka, a w aptekach i drogeriach będą na nas czekały produkty o świetnych walorach użytkowych, a nie te błyszczące mazie? Tak mi się marzy, ale na razie niestety daleko do tego, dlatego tworzę posta, w którym mam nadzieję przekonam kolejną część z Was, dlaczego warto te filtry także i w zimie stosować.

 

Kolejnym powodem, dla którego trzeba i należy przypominać, że filtry przeciwsłoneczne powinno się stosować także i w zimie, są mrożące krew w żyłach historie o paniach farmaceutkach, które nie radzą stosować ich w zimie, bo przecież “w zimie nie ma słońca”. Zawsze aż mi się nóż w kieszeni otwiera jak słyszę takie teksty.

 

To jest akurat wiedza z zakresu podstawówki, że słońce jest zawsze i wszędzie. Czy fakt, że zachodzi za chmury, sprawia, że go nie ma? No nie.

 

Dlaczego więc ludzie myślą, że stosowanie filtrów przeciwsłonecznych w zimie jest niepotrzebne?

 

Moim zdaniem dlatego, że po prostu myślą, że jeśli nie widać efektów działania słońca w zimie (czyli innymi słowy: się nie opalamy ani nie grozi nam poparzenie słoneczne) to tego promieniowania nie ma i nic nam nie grozi.

 

Tylko że to nieprawda!

 

Wiele osób, które nawet zaczyna stosować filtry przeciwsłoneczne, ocenia ich skuteczność na podstawie tego, czy np. po spędzeniu całego dnia na plaży nie widać, że “są opalone”. Tymczasem…

 

Czy brak opalenizny rzeczywiście oznacza, że filtr jest dobry?

I czy w takim razie w zimie, kiedy słońce nie świeci tak mocno i nie ma ryzyka spalenia na skwarkę, możemy sobie ten filtr odpuścić?

 

Nie bardzo, jeśli zależy nam na zapobieganiu powstawaniu zmarszczek, przebarwień, i zachowaniu jak najdłużej młodego wyglądu skóry. Nie można sobie również odpuścić stosowania filtra wtedy, kiedy jesteś w trakcie kuracji kwasami lub retinoidami.

 

Dlaczego? Bo za efekt opalenia skóry odpowiada promieniowanie UVB, którego jest raptem 5% w całym promieniowaniu, jakie do ziemi dociera. Natomiast cała reszta to promieniowanie UVA – na pierwszy rzut oka niewidoczne, ale uwierzcie, ono jest i to właśnie ono odpowiada za wszystkie szkodliwe rezultaty nasłonecznienia, w tym starzenie się skóry na czele, ale także i przebarwienia oraz raka. A np. przebarwienia powstają szybciej, jeśli skóra jest uwrażliwiona poprzez działanie kwasów.

 

Promieniowanie UVA, w przeciwieństwie do UVB, przenika przez chmury i jest tylko nieznacznie słabsze w zimie niż w lecie.

 

Dlaczego należy stosować filtry także w zimie?

Dlatego, że brak filtra albo SPF15 na zimę nie wystarczy, jeśli chodzi o odpowiednią ochronę przeciwsłoneczną przeciw promieniowaniu UVA, chyba że siedzisz cały dzień w mieszkaniu za zasłoniętymi żaluzjami. SPF mierzy siłę ochronną filtra, ale tylko i wyłącznie w odniesieniu do UVB, a nie groźniejszego (chociaż na pierwszy rzut oka nie powodującego tak szybkich rezultatów, jak widoczny efekt opalenia czy też poparzenia) UVA. Pozostaje więc pytanie: skoro promieniowanie UVA jest najważniejsze i nie powinno się zwracać aż takiej uwagi na SPF, to…

 

Jak oszacować ochronę UVA? 

Bez wchodzenia w szczegóły (a jak chcecie w nie wchodzić, znajdziecie je w tym wpisie), wynosi ona mniej więcej 1/3 wartości SPF, chociaż oczywiście zależy to dokładniej od zawartości procentowej filtrów w produkcie no i oczywiście od tego, jakie filtry są użyte. Jednak fakt pozostaje faktem, że NIE MA SZANS uzyskać przyzwoitej ochrony antyUVA, jeśli stosujecie SPF15, a dodatkowo nakładacie go cieniutką warstwą, które nawet tej ochrony nie zapewnia.

 

Dlatego właśnie nie odpuszczajcie porządnego filtra w zimie. Dlatego, że to nie chodzi o to, żeby się nie opalić, a o to, żeby za parę lat nadal wyglądać młodo, no i nie nabawić się przy okazji choroby skóry, już pomijając względy estetyczne.

 

Dodatkowo… obejrzyjcie wymowny filmik, do którego linkowałam też i w ebooku, ale który jest tak dobry, że zasługuje na udostępnienie jeszcze raz. Dobrze uświadamia, że chociaż tego nie widzimy, UVA wyrządza naszej skórze znaczne szkody. Na razie, dopóki jesteśmy młode, widać je tylko w promieniowaniu ultrafioletowym, ale około czterdziestego roku życia następuje zazwyczaj skumulowanie się efektów promieniowania i po prostu… bardzo szybko zaczynamy wyglądać bardzo staro.

 

Filmik obrazuje też doskonale, dlaczego tak ważne jest, żeby nakładać filtr szczelnie i w odpowiedniej ilości. 

Dziękuję za komentarz!

 Jeśli masz problemy z cerą, zapisz się na newsletter - otrzymasz BEZPŁATNIE kompendium walki z trądzikiem.

Super! Za kilka minut otrzymasz maila z prośbą o potwierdzenie zapisu - wystarczy kliknąć w link aktywujący, a kompendium znajdzie się w drodze!