Dawno już miałam o tym napisać, więc w końcu się zabieram. Lepiej późno niż wcale. Dziś parę luźnych słów o tzw. “zapychaniu” – prawie każdy o tym słyszał, niewiele osób wie o co kaman, a jeszcze mniej potrafi odróżniać komedogenność (zapychanie) od tzw. aknegenności, czyli obstawiam, że być może taki post się Wam przyda. W polskim internecie mało jest informacji na ten temat, a nie każdy ma czas i siłę zagłębiać się w anglojęzyczną lekturę.

 

Podkład historyczny i uszy królika

O komedogenności zaczęło być głośno już dość dawno temu, w 1972 r. zaczęto przeprowadzać słynne testy na króliczych uszach, aby zbadać, jakie substancje najbardziej przyczyniają się powstawania wyprysków u kobiet stosujących regularnie kosmetyki (wtedy głównie kolorowe). Okazało się, że prawie 50% testowanych kosmetyków miało właściwości komedogenne, w mniejszym lub większym stopniu.

 

Po zakończeniu testów na króliczych uszach opracowano tzw. skalę komedogenności, gdzie jedynka oznaczała najsłabsze działanie zapychające, a piątka największe. I to właśnie w oparciu o te testy po internecie krążą różnorodne listy tego, co zapycha, a co nie zapycha, a także są one źródłem mitów pt. “wszystkie oleje zapychają”. Przykładową taką listę możecie znaleźć np. tutaj.

 

Z kolei dla mocniej zainteresowanych tematem może przydać się pełen opis tego, co to jest komedogenność i dłuuuga lista przebadanych w latach 70′ składników.

 

Co to w ogóle jest komedogenność?

Komedegonność, czyli popularne zapychanie, to reakcja skóry objawiająca się wysypem zaskórników po kilku tygodniach od rozpoczęcia stosowania danego kosmetyku czy serii kosmetyków. Kosmetyk działa tym bardziej zapychająco, im większe jest wewnątrz stężenie substancji komedogennej oraz im dłużej przebywa na naszej skórze.

Ze względu na to, że proces zapychania trwa nawet kilka tygodni, trudno jest posiadaczkom cery tłustej i problematycznej zidentyfikować, co tak naprawdę je zapycha – potrzeba do tego bardzo uporządkowanej, systematycznej pielęgnacji, bez żonglowania nowościami i rzucania się na każdy produkt, o jakim gdzieś usłyszymy, że jest skuteczny. Tak jak często radziłam na blogu – jeśli nie masz idealnej cery, zawsze warto ograniczyć pielęgnację do minimum 🙂

 

Powiecie: wszystko fajnie, ale co teraz z tego wynika? 

Dobry news jest taki, że producenci (zwłaszcza dermokosmetyków) mocno wzięli sobie do serca listę wypracowaną w oparciu o królicze uszy i większość kosmetyków jest przed wypuszczeniem na rynek testowana pod kątem komedogenności. Dlatego jeśli macie na kosmetyku napisane, że jest niekomedogenny, to raczej nie jest…

 

Ale są dwa problemy

Pierwszy problem: komedogenność jest bardzo indywidualną sprawą, a te wszystkie “stopnie zapychania” są miarą uśrednioną, więc u Ciebie kosmetyk może nie być zapychający, a u Twojej koleżanki już tak. Po drugie, kosmetyki może i są przebadane pod kątem komedogenności, ale nie są przebadane pod kątem aknegenności.

 

Czym jest aknegenność?

Aknegenność jest reakcją skóry na zastosowanie kosmetyku, który zadziała drażniąco na mieszki włosowe, powodując wypryski w szybszym czasie, niż składniki komedogenne (nawet na drugi dzień, najczęściej po kilku dniach). Wypryski te zazwyczaj nie przypominają typowych zaskórników, częściej zdarzają się zmiany zapalne. Trudno wyróżnić konkretne aknegenne składniki (chociaż tutaj macie przykład listy), ponieważ często aknegennie działa tylko jakaś kombinacja składników, a nie każdy ze składników z osobna. Ogólnie tutaj sprawa jest trudna, ale i tak łatwiejsza niż w przypadku komedogenności – przynajmniej efekty aknegenności są szybciej widoczne 😉

 

Kiedyś miałam tak, że twierdziłam, że wszystko mnie zapycha 😉 Teraz twierdzę, że w zasadzie już wiem, co mnie może zapychać, więc tego nie stosuję, a czasami jedynie trafi się jakiś nie do końca udany eksperyment / próbka z czymś, co zadziałało aknegennie.

 

Lektura uzupełniająca 🙂

Balsamowo

Mademoiselle Eve

 

Miłej, deszczowej i oby leniwej niedzieli! Ja dochodzę do wniosku, że chyba najwyższy czas zabrać się za przygotowywanie śniadania 🙂

 

Dziękuję za komentarz!

 Jeśli masz problemy z cerą, zapisz się na newsletter - otrzymasz BEZPŁATNIE kompendium walki z trądzikiem.

Super! Za kilka minut otrzymasz maila z prośbą o potwierdzenie zapisu - wystarczy kliknąć w link aktywujący, a kompendium znajdzie się w drodze!