Nie wiem, czy wszystkie wiecie, ale od ponad roku jestem wielką fanką kwasu azelainowego. Stosowanie tego kwasu jest o tyle wygodnym rozwiązaniem, że jest on oferowany w dość wysokim stężeniu w aptece bez recepty, dlatego nie trzeba znać się na biochemii, tworzeniu kwasowych peelingów czy mazidlanych toników – po prostu idziemy do pobliskiej apteki i zamawiamy 🙂

 

A dlaczego warto zamówić? Kwas azelainowy posiada właściwości przeciwzaskórnikowe i charakteryzuje się też intensywnym działaniem wybielającym przebarwienia (oczywiście zakładając, że jednocześnie chronimy skórę produktami z filtrami UV). O jego mocy i działaniu pisałam tym dość obszernie w notce, w której przedstawiałam moje wrażenia ze stosowania pierwszego produktu z kwasem azelainowym, jaki wypróbowałam – acnedermu.

 

PS. Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej na temat rodzajów kwasów w kosmetyce (m. in. azelainowego właśnie) i ich metod stosowania, a także o tym, jak je stosować w bezpieczny sposób, możesz zamówić pigułkę wiedzy na ten temat:

pigułki wiedzy

 

Tak się jednak składa, że kwas azelainowy jest również dostępny w aptece pod inną nazwą i w innym produkcie – a mianowicie, jako skinoren. I dzisiaj będzie trochę o tym, czym tak naprawdę te produkty się od siebie różnią i czy warto zainwestować w nieco droższy Skinoren.

 

Skinoren – czy jest lepszy od Acnedermu?

skinoren występuje w dwóch postaciach: jako krem z 20% stężeniem kwasu oraz jako żel, w którym tego kwasu jest tylko 15%, ale ze względu na podłoże żelowe ma on działanie bardziej przenikające i intensywne.

 

Ja zakupiłam sobie tubkę kremu, aczkolwiek w planach mam również wypróbowanie żelu. Naprawdę polubiłam się z kwasem azelainowym 😉

 

Tubka Skinorenu kosztowała mnie sporo, bo blisko 50 zł, w porównaniu do ok. 25 zł za Acnederm – tyle, że znajduje się w niej o 10 gram więcej preparatu. Czy warto zapłacić więcej i czy widać różnicę? Niedługo poznacie moją opinię 🙂

 

skinoren

Poniżej znajdziecie podsumowanie, jakie składniki i substancje pomocnicze znajdziecie w poszczególnych produktach z kwasem azelainowym (dane na podstawie doz.pl):

 

Skinoren – żel

1 g żelu zawiera:
substancję czynną: 150 mg kwasu azelainowego,
substancje pomocnicze: glikol propylenowy, polisorbat 80, lecytyna sojowa, karbomery, triglicerydy nasyconych kwasów tłuszczowych o średniej długości łańcucha, sodu wodorotlenek, disodu edetynian, kwas benzoesowy, woda oczyszczona.

 

Skinoren – krem

(1 g kremu): 200 mg kwasu azelainowego, kwas benzoesowy, estry polietylenowe kwasów tłuszczowych, mieszanina mono-, di-, trójglicerydów wyższych kwasów tłuszczowych, oktanonian cetearylu, glikol propylenowy, glicerol 85%, woda oczyszczona.

 

Acnederm

Kwas azelainowy 20g, glikol propylenowy, glicerol, kwas beznzoesowy, Arlatone 983S (samoemulgujący się monostearynian glicerolu), Cutina CBS, PCL w płynie, woda oczyszczona.

 

Będę porównywała jedynie skinoren – krem z acnedermem, ale nie wykluczam, że kiedyś zabiorę się i za żel i też skrobnę parę słów.

 

Przede wszystkim na korzyść skinorenu przemawia fakt posiadania glikolu propylenowego dalej w składzie. Acnederm ma teoeretycznie mniej substancji pomocniczych, ale pierwsze skrzypce gra wśród nich właśnie ten składnik, który może działać drażniąco u wrażliwych cer. Skinoren ma nieco bezpieczniejszy pod tym względem skład.

 

Tak poza tym jednak nie ma większych różnic. I tu i tu znajdziemy 20% kwasu azelainowego. Skinoren jest w tubce większej o 1/3 (30 gram zamiast 20), więc jeśli chodzi o cenę, wcale nie wychodzi dużo drożej.

 

Czy prawdziwe jest więc stwierdzenie, że skinoren to droższy odpowiednik acnedermu?

No właśnie niekoniecznie 😉 Niby różnica tkwi tylko w substancjach pomocniczych, ale są wśród nas posiadaczki tak wrażliwych cer, że właśnie substancje pomocnicze mają znaczenie, jeśli chodzi o tolerancję lub nietolerancję danego kosmetyku. Wiele osób, u których nie sprawdził się acnederm, jest bardzo zadowolona ze skinorenu (nieco rzadziej zdarza się odwrotnie, ale się zdarza).

 

Moja osobista opinia jest taka, że skinoren jest nieco przyjemniejszy w aplikacji i mniej “ostry” po nałożeniu na skórę, niż acnederm. Od blisko miesiąca bardzo miło mi się go nakładało, a jeśli chodzi o efekty, są takie same jak przy acnedermie – buzia jest gładsza, pozbawiona zaskórników, a koloryt się uspokaja.

 

Na pewno zamierzam wypróbować jeszcze skinoren w żelu, ale jak na razie skinoren w kremie nieco bardziej mi odpowiada pod względem aplikacji i komfortu użytkowania, niż acnederm 🙂

 

Próbowałyście skinorenu?
Zawarty w tym wpisie link do Ceneo to tak zwany link afiliacyjny. Oznacza to, iż jeśli klikając na niego dokonasz zakupu, otrzymam z tego tytułu drobną prowizję. Nie zmieni to w żaden sposób ceny jaką zapłacisz za zamówione produkty. Będę bardzo wdzięczna za korzystanie z takich linków 🙂