Piękno działania retinoidów nie polega tylko na ich działaniu przeciwtrądzikowym, o nie 😉 Ich największą zaletą jest profilaktyka przeciwzmarszczkowa, a nawet zdolność do spłycania już istniejących zmarszczek. Już nieraz powtarzałam, że najlepsza kuracja przeciwzmarszczkowa to retinoidy oraz filtry. Co jednak, jeśli po kilku użyciach retinoidu na rejony ze zmarszczkami wydaje Ci się, że masz ich, paradoksalnie, więcej?

 

Już spieszę z wyjaśnieniami. To normalna sytuacja, opisana w literaturze pseudofachowej jako retinoidowy “efekt staruszki”. Polega on na tym, że przesuszona i podrażniona od retinoidów skóra wydaje się mieć bardziej zaznaczone zmarszczki, niż skóra normalnie nawilżana i nie katowana kuracjami złuszczającymi; taka skóra przypomina suchą skorupkę i ogólnie nie wygląda za ładnie. Przykład powyżej.

 

 

PS. Chcesz się dowiedzieć, jak krok po kroku pielęgnować cerę, aby skuteczniej rozprawić się z trądzikiem? Możesz zupełnie za darmo pobrać dostęp do kompendium walki z trądzikiem poniżej:

 

 

 

Efekt staruszki – co można z tym zrobić?

 

Przede wszystkim nawilżać, nawilżać i natłuszczać. Może się do tego przydać lanolina, masło shea, albo gotowy krem – warunkiem jest, aby był treściwy, bogaty w fazę tłuszczową. Leciutkie nawilżacze się w takiej sytuacji nie sprawdzą.

 

Po drugie, zadbać o to, żeby kłaść na te rejony porządną porcję filtra, a w bardziej słoneczne dni zasłaniać oczy okularami z porządną ochroną. W rejonach podocznych możemy używać filtrów, które nie sprawdziły się na całej twarzy: tłustych, świecących się “koszmarków”. Na efekt staruszki takie filtry są właśnie jak znalazł.

 

Po trzecie, zadbać o antyoksydanty, na takie rejony może się przydać wit. C w formie olejowej, a nie zwykłego serum wodnego z kwasem askorbinowym.

 

Po czwarte, nie przesadzać. Skóra pod oczami jest niezwykle wrażliwa, jeśli stosujecie retinoidy po raz pierwszy, warto zacząć w tych rejonach od czegoś łagodniejszego, a nie walić od razu najmocniejszymi retinoidami dostępnymi na rynku – a do takich należą Atrederm i Zorac.

 

Po piąte, przeczekać. Efekt staruszki zazwyczaj mija po kilku miesiącach, podczas których przesuszona skóra się złuszcza, odsłaniając płytsze zmarszczki i piękniejszą cerę.

 

Czy warto się męczyć przez kilka miesięcy, aby cieszyć się końcowym rezultatem? To już zależy od Waszych indywidualnych preferencji i cierpliwości 😉 Niektóre dziewczyny dochodzą do wniosku, że mają efektu staruszki dość, i stawiają w tych rejonach jedynie na nawilżanie i natłuszczanie. Trzeba się jednak liczyć z tym, że w kilkunastoletniej perspektywie efekt może już nie być tak spektakularny.

 

Ja obecnie zamierzam się przemęczyć (trzeba myśleć perspektywicznie, nie tylko o tym, co jest dziś), dlatego będę traktować rejon podoczny Atredermem. Prawdziwe fanki retinoidów nie wahają się nawet stosować ich na powieki 😉 Ja chyba nie czuję się jeszcze takim hardkorem, ale… może kiedyś?

 

Miłego weekendu dziewczyny, wypocznijcie i naładujcie akumulatory!

 

PS. Nie wiesz, jak to wszystko poukładać w skuteczny plan pielęgnacji?

Zamów