W skrócie? TAK, owszem, jest sens stosować retinoidy tylko przeciwzmarszczkowo i to ogromny! Retinoidy to jedne z najlepiej poznanych substancji w dermatologii. Od ich odkrycia przeprowadzono już wiele badań na temat ich skuteczności i tak się składa, że te badania nie dotyczą tylko i wyłącznie ich wykorzystania w walce z trądzikiem.

 

O retinoidach na trądzik już pisałam na tym blogu mnóstwo, ale dla początkujących odeślę więc na szybko do wpisu: retinoidy – co to jest i jak działa? 

 

A jeśli nie chce Wam się czytać, poniżej krótkie przypomnienie właściwości retinoidów.

Już nie zagłębiając się w podział retinoidów (o którym więcej w powyższym artykule właśnie, lub – jeszcze bardziej szczegółowo – w webinarze i prezentacji, jaką można sobie zakupić tutaj), są to substancje, które przyspieszają produkcję kolagenu, odnowę komórek skóry, przez co pozwalają się szybciej pozbyć zmian skórnych.

W tym takich zmian, jak np. trądzik czy ubytki kolagenu w skórze zwane zmarszczkami. Pomaga w tym także to, że w miarę upływu czasu pogrubiają one naskórek i sprawiają, że staje się on bardziej odporny np. na promieniowanie słoneczne.

 

(PS. Jeśli jeszcze nie czytałaś o tym, jak powstają zmarszczki, zerknij tutaj)

 

Naukowcy zorientowali się, że można stosować retinoidy tylko przeciwzmarszczkowo, mniej więcej w latach 80′ ubiegłego wieku. 

Czyli mamy za sobą już 40-letnią, udokumentowaną historię badań świadczących o skuteczności retinoidów w prewencji przeciwzmarszczkowej. Nie jest to świeża nowinka ani jednorazowy hit. Takie badania rzeczywiście były przeprowadzane i co więcej, jest ich dużo. Pod koniec tego artykułu dociekliwe dziewczyny znajdą link do źródeł w języku angielskim 🙂

 

Najlepiej zbadaną formą retinoidów do wykorzystania przeciwzmarszczkowo jest ta forma najwcześniej poznana, czyli tretinoina. Tretinoina występuje właśnie np. w atredermie 

 

Nie oznacza to oczywiście, że inne formy są nieskuteczne.

Warto jedynie zwrócić uwagę na fakt, że retinol reklamowany w większości produktów „sklepowych”, który nierzadko kosztuje BARDZO duże pieniądze, niewiele ma wspólnego z tą najskuteczniejszą formą retinoidów. Często też obecność retinolu w produktach jest na poziomie tak mocno śladowym, że naprawdę nie da się zauważyć efektów. Lepiej wtedy zainwestować np. w jakieś przyjazne kwasiki lub inne przeciwzmarszczkowe substancje aktywne (o kwasach też na tym blogu jest mnóstwo, jakbyście jeszcze nie zauważyły :)).

 

Jeśli myślicie o wykorzystaniu retinoidów w prewencji przeciwzmarszczkowej, to zazwyczaj wystarczy zacząć od tych najsłabszych form. Zwłaszcza, jeśli macie mniej niż 30 lat

Wtedy właśnie wystarczy delikatny produkt z retinolem (jak wybrać właściwy pewnie będę jeszcze na blogu pisać), następny w kolejności „mocy” jest retinaldehyd wykorzystywany w niektórych produktach Avene.

Dopiero potem są te „właściwe, najmocniejsze” retinoidy, takie jak: tretinoina, izotretinoina, tazaroten, adapalen, i inne pochodne.

Oczywiście chyba nie muszę mówić, że stosowanie retinoidów wymaga SOLIDNEGO przygotowania się na skutki uboczne? (a także obfitego stosowania filtrów o wysokim stopniu ochrony anty UVA)

Skutki uboczne zastosowania retinoidów po raz pierwszy to np.:

  • zaczerwienienie, podrażnienie
  • łuszczenie skóry (wylinka)
  • u posiadaczek cery ze skłonnościami do trądziku – wysyp (o wysypie więcej TUTAJ)
  • na początku więc może Ci się wydawać, że skóra jest delikatna, podrażniona, a siatka zmarszczek – paradoksalnie – bardziej widoczna (jest to tzw. retinoidowy efekt staruszki, o którym więcej TUTAJ)

 

Wszystkie te skutki uboczne pojawiają się w największym natężeniu przez pierwsze 3 miesiące kuracji, ale mogą trwać nieco mniej nasilone aż do 6-9 miesiąca. Dlatego retinoidy tylko przeciwzmarszczkowo JEST TO KURACJA dla cierpliwych. 

 

Ale zdecydowanie warto – tylko spójrzcie, jakie można osiągnąć efekty, stosując retinoidy TYLKO przeciwzmarszczkowo:

Efekty krótkoterminowe – dotyczące tretinoiny w stężeniu 0,05-0,1% to głównie wygładzenie zmarszczek mimicznych, „zwisów” na twarzy, poprawa gładkości skóry. I to są już efekty po 3-4 miesiącach stosowania!

źródło: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2699641/table/t2-cia-1-327/ 

 

A im dłużej stosujemy retinoidy tylko przeciwzmarszczkowo, tym robi się fajniej:

Efekty 6 miesięczne to m. in. poprawa również kolorytu, tekstury skóry, pogrubienie skóry (oprócz samego wygładzenia zmarszczek).

źródło: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2699641/table/t3-cia-1-327/ 

 

No dobra, ale pokaż mi na zdjęciach, powiecie…

Oczywiście wiecie, że ja najbardziej lubię wyszukiwać przykłady „rzeczywiste”, bo sama też takie na blogu na swojej własnej skórze pokazuję. Niestety mnóstwo jest wyfotoszopowanych zdjęć z klinik dermatologicznych i ciężko odsiać ziarno od plew. Wiarygodne wydają się jednak zdjęcia tej Pani, która pokazuje efekty po roku, dwóch i trzech stosowania tretinoiny.

 

Nie będę kradła tych zdjęć, ale odsyłam Was do ich obejrzenia, efekty są naprawdę NIESAMOWITE!

 

Koniecznie zajrzyjcie:

Link do zdjęć z efektami po 3 latach stosowania retinoidów tylko przeciwzmarszczkowo

 

Uwagi końcowe – czyli proszę o nie rzucanie się na wariata na retinoidy

Pamiętajcie, że retinoidy to bardzo mocne środki i nie bez powodu są wydawane na receptę! Każda kuracja retinoidami powinna być przeprowadzona pod kontrolą lekarza, bo można sobie bardziej zaszkodzić, niż pomóc.

 

Nie zabieraj się za retinoidy „w pierwszej kolejności” – podstawa profilaktyki przeciwzmarszczkowej to filtry i antyoksydanty o czym pisałam TUTAJ, następnie substancje aktywne działające na zmarszczki, dopiero potem delikatne kwasy, po czym retinol bez recepty lub retinaldehyd, a dopiero w ostateczności stosujemy „prawdziwe retinoidy”.

 

Można osiągnąć super efekty przeciwzmarszczkowe stosując je w długiej perspektywie. Ale jeśli macie, tak jak ja, 25-30 lat, możecie jeszcze poczekać z „szarżowaniem” na te najmocniejsze formy! 🙂

 

Ja zamierzam się za to zabrać około 30tki dopiero.

 

PS. A czy zaglądałyście już na mój nowy „zawodowy” i „och ach jaki profesjonalny” blog o e-mail marketingu dla małych firm i blogerów? Zajmuję się tym na etacie, ale w związku z faktem, że Stasio już za momencik się urodzi i będę miała roczny urlop macierzyński, stworzyłam właśnie italiana marketing, na którym będę się zawodowo „wyżywać” 😉

 

PS2. Link do badań wymienionych w artykule (język angielski) – TUTAJ