Mimo tego, że tak dużo o tym piszę, wiele z Was ma wciąż problemy ze zdiagnozowaniem swojego rodzaju trądziku i właściwym leczeniem go. Może dlatego, że ogrom informacji Was przytłacza i poszukujecie po prostu sprawdzonych planów kuracji?

Jeśli tak jest, to możesz skorzystać z przykładowych planów dostępnych na mojej platformie „wygraj z trądzikiem”, która już wystartowała w przedsprzedaży. Tylko do przyszłego poniedziałku 29.05 można zamówić dostęp na rok o jedną czwartą taniej. (Możesz sprawdzić szczegóły tutaj).

 

Rodzajów trądziku jest wiele (i wiele jego przyczyn), ale dziś chciałabym wziąć w obrót kwestię tego, jak wygląda trądzik zaskórnikowy. A w zasadzie opowiedzieć Wam moją historię walki z nim i uczulić na pewne sprawy.

Jak może wiecie, mi najbliższy jest właśnie trądzik zaskórnikowy, ze względu na to, że sama z nim walczyłam. Jest to jednak niezwykle uparta bestia i lecząc trądzik zaskórnikowy trzeba się przygotować na dość długą batalię… W moim przypadku, zanim byłam zadowolona ze stanu cery i nie pojawiało się aż tyle zaskórników, minęło praktycznie pół roku.

 

Jak więc w ogóle wygląda i czym się charakteryzuje trądzik zaskórnikowy?

Należy zacząć od podstaw, a więc opisu, co to w ogóle jest zaskórnik. (Zaskórnik, nie zaskórniak! 😉 Zaskórniaki trzymamy w skarbonce na czarną godzinę)

Jak może wiecie, wyróżniamy zaskórniki zamknięte i otwarte. Zaskórniki otwarte to po prostu czarne kropki, które większość z posiadaczek cery mieszanej (a takich jest najwięcej) ma np. na nosku. Czarny kolor bierze się z utlenienia – bakterie i martwe komórki skóry nie są „przyblokowane” naskórkiem, dlatego też nie mają one typowego „czubka”.

Białe, małe krostki właśnie „z czubkiem”, delikatnie wyczuwalne pod skórą w dotyku, to właśnie zaskórniki zamknięte. Zamknięte z powodu tego, że ich zawartość jest właśnie zablokowana cienką warstwą naskórka. Przez to wyglądają na skórze jak małe, białe grudki.

O ile zaskórniki otwarte są, tak jak pisałam, bardzo powszechne, o tyle zaskórniki zamknięte już występują nieco rzadziej. Rzadko też dotykają nas zmiany tego typu na całej skórze, jedynie od czasu do czasu sporadycznie większości dziewczyn takie zaskórniki się pojawiają, i w małych skupiskach.

 

Ja niestety należałam do tych osób, które w zaskórnikach zamkniętych miały pokryte praktycznie całe policzki i żuchwę.

Tego rodzaju zmiany często mają podłoże hormonalne, zwłaszcza, jeśli wcześniej nie było u nas problemów z trądzikiem. U mnie problem się zaczął po odstawieniu tabletek hormonalnych. I wtedy zaczęła się moja gehenna.

 

Wbrew pozorom, z daleka, na pierwszy rzut oka posiadaczki cery z takim trądzikiem nie wyglądają źle. Jednak problem zaczyna się, kiedy patrzymy pod światło lub z bliska. Zaskórników tego typu nie mogłam przykryć makijażem, mimo że, jak pokazuje poniższe zdjęcie, intensywnie próbowałam.

Często towarzyszą też tego typu zaskórnikom rozszerzone pory, w moim przypadku były związane niestety z licznymi próbami wyciskania (jak oduczyłam się tego brzydkiego nawyku przeczytasz TUTAJ).

 

Jak wyleczyłam trądzik zaskórnikowy?

Przede wszystkim warto zauważyć, że trądzik zaskórnikowy to niezwykle uparta bestia, tak jak pisałam wcześniej. Niestety pozbycie się problemu w stopniu, w którym byłam w miarę zadowolona, zajęło mi ponad pół roku. A jeszcze i po roku zdarzały mi się sporadycznie skupiska takich zaskórników. Głównie na kościach policzkowych, wskutek niewłaściwej pielęgnacji…

 

Ważne jest bowiem to, że jeśli masz skłonności do takiego typu trądziku, to w zasadzie nawet po „zaleczeniu” problemu nie możesz odpuszczać odpowiedniej pielęgnacji! Nie popełniaj mojego błędu 😉

 

W moim przypadku, jak może wiecie, zabrałam się za leczenie niezbyt sensownie. Cóż, miałam jedynie 21 lat i sama na własnych błędach dochodziłam do wszystkich rozwiązań i skakałam z kwiatka na kwiatek. Teraz leczyłabym swój problem zupełnie inaczej. Jednym z błędów, jakie popełniłam, było np. upieranie się na niewłaściwy rodzaj kwasów na początku. Co zrobiłam potem? Potem przeszłam od razu do drastycznej kuracji retinoidami, która być może była zbyt intensywna, jak na moje problemy.

 

Do czego doprowadziły błędy w mojej kuracji?

Ano, m. in. do drastycznego wysypu (poniżej to wcale nie są najgorsze zdjęcia), którego pozostałości (przebarwienia) leczyłam przez kolejne kilka miesięcy, a kilka drobnych blizn zostało mi do dziś.

Niestety u mnie ten wysyp, bardziej lub mniej intensywny, trwał łącznie aż pół roku. (jeśli jeszcze nie widziałaś, przeczytaj mój niedawny wpis o wysypie).

Jak widać na zdjęciu poniżej, wysyp w moim przypadku spowodował, że z typowych zaskórników, niewielkich, powstawały stany zapalne, zaczerwienienia, i zmiany ropne. A że tych zaskórników miałam dużo i co któryś z nich się przekształcał w ropnego pryszcza, to uwierzcie, nie czułam się wtedy zbyt rewelacyjnie…

 

Po zakończonym wysypie, jak widać na zdjęciu powyżej, nadal zostały mi drobne zaskórniki zamknięte!

 

Jak widzicie, trądzik zaskórnikowy jest na tyle uparty, że w moim przypadku nawet retinoidy nie chciały do końca pozbyć się problemu. Dzięki temu jednak zaczęłam dalej szukać, jak podtrzymać efekty kuracji. W końcu, po ok. roku, już wiedziałam jak ułożyć swój plan pielęgnacji, aby te skupiska zaskórników nie wracały.

 

Tak właśnie wygląda w skrócie moja historia tego, jak wyleczyłam trądzik zaskórnikowy…

Mój stary wpis z 2012 roku z dokładną listą tego, co wówczas wypróbowałam, znajdziesz TUTAJ.

Jeśli Ty również masz podobny problem, to niestety witaj w klubie i życzę Ci dużo cierpliwości… 😉

Jeśli nie masz czasu na zagłębianie się w te moje posty i szukanie informacji „na własną rękę”, to właśnie dla takich osób jak Ty stworzyłam platformę „wygraj z trądzikiem”. Przygotowałam na niej gotowe, uporządkowane rozwiązania i sprawdzone listy kosmetyków, oparte o te moje kilka lat doświadczeń w walce z trądzikiem i udzielone indywidualne konsultacje osobom z podobnymi problemami.

Możesz ja zamówić na platformie „wygraj z trądzikiem” – znajdziesz tam m. in. trzy przykładowe plany pielęgnacji dedykowane właśnie takim cerom. Jeśli więc nie chcesz popełniać moich błędów, koniecznie tam zajrzyj – tylko do 29.05 (czyli przyszlego poniedziałku) będzie obowiązywała promocyjna cena dla pakietu VIP, w którym m. in. masz moje prywatne wsparcie w Twojej kuracji 🙂

 

Dziękuję za komentarz!

 Jeśli masz problemy z cerą, zapisz się na newsletter - otrzymasz BEZPŁATNIE kompendium walki z trądzikiem.

Super! Za kilka minut otrzymasz maila z prośbą o potwierdzenie zapisu - wystarczy kliknąć w link aktywujący, a kompendium znajdzie się w drodze!