Hej, hej, cześć i czołem! Dawno mnie tu nie było i z lekkim zdziwieniem w ogóle odpalam edytor tekstu na blogu. Ostatnio więcej czasu zdecydowanie spędzam na pracy indywidualnej z czytelniczkami, które zakupiły konsultacje; no i w połączeniu z normalną pracą zawodową powoduje to, że blog już nie jest tak często aktualizowany.

 

Co mnie cieszy, mimo tej mojej małej aktywności ciągle zagląda tu około 50 tysięcy kobiet miesięcznie. Duża część z Was zapisuje się na newsletter i następnie sczytuje darmowe materiały. Pozwala mi to mieć nadzieję, że ten blog nadal się przydaje. W sumie ma to jakiś sens, bo większość wpisów ma charakter dość uniwersalny i równie aktualna była 2-3 lata temu, jak i teraz 😉

 

Według różnych statystyk, m. in. fejsowych, duża część kobietek lubiących tę stronę jest teraz w wieku rozrodczym. Tak się składa, że i ja jestem w tym wieku. Skończę w tym roku 28 lat i najwyższy czas zainteresować się potomstwem. A jak potomstwo, to ciąża. Ciąża niestety oznacza, że pielęgnacja twarzy musi ulec drobnej zmianie, bo nie wszystko jest wówczas dozwolone.

 

Zacznijmy może jednak od tego…

Co się dzieje ze skórą w ciąży?

Już od samego początku, zanim w ogóle do nas w ogóle dotrze, że w tej ciąży jesteśmy, rozpoczyna się dla organizmu niejako burza hormonalna.

Co prawda nasz kobiecy organizm jest do takowej burzy hormonalnej jak najbardziej przyzwyczajony. W ciągu cyklu miesiączkowego również następują wahania hormonów, natomiast w ciąży mowa o jeszcze większym ich wzroście. Pozytyw jest taki, że – w przeciwieństwie do standardowego cyklu – poziom hormonów nie ulega wahaniom, a raczej następuje ich stabilny wzrost.

 

W ciąży występuje:

  • wzrost poziomu progesteronu, który to hormon może w połączeniu z wyższym poziomem prolaktyny odpowiadać za natężenie problemów
  • a z drugiej strony, wzrost poziomu estrogenów. Nie można na 100% przewidzieć, jak organizm kobiety zareaguje na wzrost poziomu estrogenów, ale zazwyczaj powoduje on ograniczenie wydzielania sebum. To z kolei powoduje, że po pierwsze, problemy trądzikowe mogą zniknąć, a cera z tłustej stanie się normalna. Z drugiej strony, wzrost poziomu estrogenów może też doprowadzić do sytuacji, w której cera staje się aż nadwrażliwa i nadmiernie przesuszona (zwłaszcza, jeśli np. jednocześnie za oknem mamy ostrą zimę, jak ostatnio)

 

Co to oznacza dla kobiety w ciąży?

W dużej mierze zależy to od stanu wyjściowego skóry. Nie da się ukryć, że skóra kobiety w ciąży ulega dużym zmianom. Zazwyczaj staje się ona:

  • wrażliwsza. Kosmetyki, jakie do tej pory były tolerowane przez skórę, zaczynają nagle powodować pieczenie, swędzenie (dotyczy to również całego ciała)
  • w przypadku cer tłustych często następuje normalizacja wydzielania sebum. Oznacza to często ograniczenie problemów z trądzikiem
  • z kolei w przypadku cer, które wcześniej nie miały problemów z trądzikiem, wzmożony poziom prolaktyny w połączeniu z progesteronem może spowodować zmiany trądzikowe. Jeśli przyczyną trądziku jest prolaktyna, to niestety ten stan może dawać się we znaki aż do końca karmienia piersią.

 

Często więc – o dziwo – posiadaczki cer trądzikowych stają się w miarę zadowolone ze stanu swojej skóry w trakcie ciąży. Nie oznacza to oczywiście, że można przestać o siebie dbać!

 

Występują ponieważ również 2 inne dość częste problemy, które większości kobiet w ciąży nie oszczędzają.

 

Pielęgnacja twarzy w ciąży – główne problemy i jak im zaradzić

1. Nadmierna wrażliwość skóry. Występuje u większości kobiet. Pomaga zazwyczaj odstawienie kosmetyków, które wywołują podrażnienie i wymianę większości kremów na produkty z linii hipoalergicznych.

 

Lista substancji, które mogą podrażniać

(Nie są w stanie zaszkodzić dziecku, ponieważ większość substancji kosmetycznych nie ma możliwości przeniknięcia do krwiobiegu i zaszkodzenia maleństwu. Tutaj chodzi tylko i wyłącznie o zapobieganie podrażnieniom naszej buźki, dlatego lepiej je odstawić):

  • olejki eteryczne,
  • nadmierna liczba ekstraktów roślinnych w produktach (stąd te wszystkie ekoprodukty niekoniecznie się w ciąży sprawdzają),
  • czasami wit. C w formie kwasu askorbinowego również może podrażniać (jednak zamiast z niej całkowicie rezygnować, polecam przerzucenie się na wit. C w formie olejowej. Wit. C oprócz ewentualnych podrażnień może np. pomagać uszczelniać naczynia krwionośne i zapobiegać przebarwieniom)
  • produkty silnie złuszczające, np. peelingi,
  • wysuszające skórę mydełka (w okresie ciąży lepiej przerzucić się na łagodne żele lub np. olejki hydrofilne),
  • produkty jeszcze bardziej ograniczające wydzielanie sebum, czyli maseczki z glinki, ze spiruliny,
  • produkty z kwasami – w ciąży bezwzględnie zakazane są kwasy z grupy BHA. Nie zmienia to jednak faktu, że wszystkie inne również mogą podrażniać. I to nawet w stężeniach, które wcześniej „nie robiły na nas wrażenia”
  • substancje wybielające, takie jak arbutyna, kwas kojowy,
  • oczywiście produkty z alkoholem lepiej odstawić,
  • niektóre kobiety podrażniają również filtry chemiczne (stąd w czasie ciąży można przerzucić się na naturalne filtry).

 

Substancje z kolei, jakie warto stosować, to substancje łagodzące: alantoina, pantenol, większość olejów naturalnych (zwłaszcza np. olej ze słodkich migdałów), aloes w łagodnej formie np. żelu aloesowego, rumianek.

Odpowiednią pielęgnację oczywiście warto uzupełniać odpowiednią dietą, ale tutaj nie jestem specjalistką.

 

2. Powstawanie przebarwień na twarzy (ostudy) – jest to kolejny częsty problem w ciąży, spowodowany zmianami hormonalnymi. Niestety takie przebarwienia nie zawsze znikają, niektóre ciężko się leczy, ciężej nawet niż przebarwienia pozapalne spowodowane trądzikiem. Dlatego tutaj również sprawdza się zasada „lepiej zapobiegać niż leczyć”.

Pod wpływem hormonów część komórek wytwarzających melaninę pracuje intensywniej. Stąd barwnik wytwarzany jest nierównomiernie i może się rozkładać na skórze, powodując drobne plamki i przebarwienia.

 

Stąd tak ważne jest, żeby nie zaniedbywać mimo wszystko maziania się filtrem, niezależnie od tego, czy zima, czy lato. (Przypominam, że promieniowanie UVA jest obecne również w zimie i przenika przez chmury). Aby zwiększyć bezpieczeństwo i zminimalizować ryzyko wcześniej wspomnianych podrażnień, można wybierać również filtry z serii hipoalergicznych, te przeznaczone dla dzieci, lub te w ogóle nie posiadające filtrów chemicznych (jeśli jeszcze nie macie mojego ebooka o filtrach, koniecznie zassijcie go sobie TUTAJ).

 

3. Pękające naczynka – zdarzają się nieco rzadziej i nie u wszystkich kobiet. Natomiast warto również zaznaczyć, że często nadmierna wrażliwość skóry w połączeniu z lepszym przepływem krwi może spowodować pękające naczynka. Dzieje się to zwłaszcza u kobiet, których cera już przed ciążą była wrażliwa i płytko unaczyniona.

Na pękające naczynka pomoże przestrzeganie zasad z punktu 1, czyli unikanie substancji powodujących podrażnienia. Dodatkowo można dołożyć produkty dedykowane cerze płytko unaczynionej z apteki.

 

Pielęgnacja twarzy w ciąży – czego absolutnie nie można?

Oprócz wcześniej listy substancji i produktów, których lepiej unikać (ale które raczej nie zaszkodzą dziecku, nawet jeśli będą używane głównie zaszkodzimy sobie tylko swojej skórze), istnieje druga lista. Lista ta dotyczy produktów, których bezwzględnie nie należy w ciąży stosować, ponieważ istnieje uzasadnione ryzyko, że mogą jednak w pewien sposób przeniknąć do organizmu matki i dziecka. Ryzyko nie zawsze jest wielkie, ale skoro istnieje, to po co kusić los?

 

Zacznę od tych najbardziej niezalecanych produktów.

W ciąży absolutnie zakazane są (większość tych kosmetyków i substancji polecam odstawić już w momencie starania się o dzieciaczka):

  1. Retinoidy w formie doustnej – udowodniony jest negatywny wpływ na rozwijające się dziecko, dlatego tak ważna jest odpowiednia antykoncepcja w trakcie kuracji
  2. Retinoidy w formie zewnętrznej (nakładane na skórę) – tutaj ryzyko jest mniejsze, natomiast dla pewności lepiej zrezygnować z takich leków jak Differin, Atrederm, Zorac, Locacid (przeczytaj mój wpis o retinoidachalbo, jeśli jesteś przed kuracją i chcesz się dobrze przygotować, zamów pigułkę wiedzy)
  3. Kwas salicylowy oraz jego pochodna LHA, lepiej unikać zwłaszcza w stężeniach powyżej 2% – występują w takich produktach, jak np. Effaclar K, Duo. Tak jak pisałam wcześniej, pozostałe kwasy można stosować w ciąży, natomiast mogą wystąpić podrażnienia. Dla pewności ja osobiście radziłabym także unikać ekstraktów roślinnych mających w składzie salicylany, np. ekstrakt z kory wierzbowej, ekstrakt z wiązówki błotnej
  4. Niektóre antybiotyki, np. tetracyklina
  5. Lepiej unikać także nadtlenku benzoilu w stężeniach powyżej 5% (przeczytaj mój wpis na jego temat)

 

Ufff, to by było chyba na tyle. Przynajmniej na razie 🙂 Oczywiście nie jestem wszechwiedząca, więc jeśli chcecie coś uzupełnić o swoje doświadczenia lub wiedzę, dawajcie znać w komentarzu!

 

Wszystkim czytelniczkom lub osobom, które zupełnym przypadkiem wpadły na tego bloga, bo zainteresowała ich pielęgnacja twarzy w ciąży, życzę bezproblemowej ciąży i jak najmniejszych problemów z cerą w trakcie tych 9 miesięcy. Trzymajcie się i niech moc będzie z Wami!

 

PS. Ruszyłam z przyspieszonymi kursami „wygraj z trądzikiem”! Dołączysz w obniżonej cenie jeszcze tylko przez:
motionmailapp.com
Sprawdzisz szczegóły tutaj:

zasoby