No dobra, na początku pomińmy milczeniem ten niechlubny fakt, że przez 3 miesiące na tym blogu nie było nowych wpisów. Ech, długo by gadać dlaczego, ale wiem, że większość z Was albo to zrozumie, albo nawet nie zauważyła, bo Wam też leci czas tak strasznie, strasznie szybko. Powiem tylko krótko: problemy prywatne + korpożycie = 0 czasu na bloga (och, jak ja czasami tęsknię za studencką beztroską).

 

Jaki filtr wybrać?

To pytanie jest jednym z najczęściej pojawiających się wśród początkujących na moim blogu, a do takich ostatnio staram się dotrzeć. Dochodzę do wniosku, że stałe czytelniczki co się miały nauczyć, to się już nauczyły (oczywiście nie zniechęcam do zaglądania i przeglądania, bo zawsze można znaleźć coś nowego), ale tak ostatnio staram się celować w nowych, u których powiedzmy „największa praca uświadamiająca” jest do wykonania. No offence taken.

 

PS. Jeśli jeszcze nie wiesz, dlaczego warto stosować moje filtry, to dowiesz się tego z ebooka dostępnego za darmo TUTAJ.

 

No dobra, a więc jaki filtr wybrać na pierwszy rzut?

Wiele zastrzeżeń na temat filtrów bierze się z tego, że ktoś po raz pierwszy ich spróbował i mówi, że fe, że tłuste, że makijaż się nie trzyma, i w ogóle pocoto nacoto. Dlatego w poniższej liście uwzględniłam tylko filtry, po których na 90% takiej reakcji nie będzie 😉

Wybierałam też filtry dostępne w Polsce (bo wiadomo, że ja na przykład kocham azjatyckie, ale nie jest to dobre rozwiązanie dla osób, które dopiero zaczynają przygodę filtrową – czekać 3 tygodnie, a co jeśli paczka zaginie, itede.

  • Synchroline aknicare SPF30, dostępny w aptekach i online – dobry filtr, który oprócz właściwości nawilżających jest też stosunkowo nietłusty. Mimo SPF30, posiada przyzwoity stopień ochrony przeciw UVA również. Cena: ok. 60 zł / 50 ml.

 

 

  • La Roche Posay, Anthelios XL Ultra-leger Fluide SPF 50+ PPD 42 – ten filtr znalazł się tutaj, bo już pokolenia kobiet z niego korzystały i były zadowolone. Klasa sama w sobie, jeśli chodzi o stopień ochrony antyUVA (PPD). Nigdzie nie znajdziecie tak wysokiej 😉 Oprócz tego całkiem przyjemny w konsystencji, jest też jednak jednym z droższych w tym zestawieniu (70 zł / 50 ml).

 

 

  • Na koniec coś dla fanów ekologii, czyli filtr mineralny (czytaj: bardziej bieli, ale też i bardziej bezpieczny) -> polecam ten oto wynalazek firmy Aubrey Organics, do zamówienia tutaj. 86 zł, ale za ponad 100 ml! Więc w porównaniu do powyższych cen wcale nie wychodzi tak drogo, a jest to opcja dla osób obawiających się szkodliwego działania filtrów.

 

Wiem, że za wielki wybór też może przytłoczyć, dlatego swoją rekomendację zakończę na tych 5 wynalazkach, czyli na „the best of”.

Sama muszę wypróbować numerek 3 i 5, ale to jak skończy mi się mój ukochany azjatycki hada labo, kolejna tubka 😉

 

 

Chcesz wygrać z trądzikiem?

 

Uzyskaj dostęp do kompendium walki z trądzikiem i darmowego ebooka.

Super! Za kilka minut otrzymasz maila z prośbą o potwierdzenie zapisu - wystarczy kliknąć w link aktywujący.