Jestem wielką fanką minerałów z kolorówki. Naprawdę, przeogromną – zresztą pisałam o tym niejednokrotnie na blogu (jak ktoś nie widział, zajrzyjcie w tego posta, jest to swoiste kompendium wiedzy na temat własnoręcznie kręconych podkładów mineralnych). Niestety, w chwili obecnej półprodukty się pokończyły, a ze względu na różne plany wokołozawodowe i życiowe, czasu też niedużo, a więc stało się. Pod wpływem Idalii skusiłam się na zachwalany przez nią podkład mineralny Annabelle Minerals.

 

Wybrałam formułę, o jakiej to wyżej wymienione dziewczę pisało – matującą, w odcieniu Golden Fairest. Już teraz mogę zdradzić, że odcień okazał się strzałem w dziesiątkę 😉 Oprócz samego podkładu otrzymałam jednak od Annabelle gratisik w postaci korektora mineralnego medium, o którym również napiszę kilka słów, a to z tego powodu, że całkiem nieźle sprawdza się przy kryciu wyprysków i przebarwień będących nieodłącznym towarzyszem cery trądzikowej.

 

Ale najpierw o podkładzie.

 

Annabelle Minerals podkład mineralny w formule matującej, odcień Golden Fairest

Annabelle Minerals1

 

Podkładzik zdecydowanie jest warty uwagi. Zakupiłam go bezpośrednio na stronie Annabelle Minerals, w stosunkowo przyzwoitej, jak na gotowca, cenie – 30 zł za 4 g. Jedyna uwaga, jaką mam na temat opakowania, jest taka, że szybko widoczne są na nim rysy – co widać m. in. na zdjęciu powyżej. Całe szczęście, nie powoduje to pękania, a jedynie zgrzyt estetyczny 😉 Ale tu muszę szczerze się przyznać, że nie zawsze obchodzę się z podkładem starannie, często zabieram go ze sobą w podróże, podczas których ciskam walizką, gdzie popadnie. A więc jak na takie warunki podkład i tak trzyma się nieźle 🙂

 

Dużym ułatawieniem jest przesuwane wieczko, które zapobiega wydostaniu się nadmiernej ilości produktu. Dzięki temu możemy sobie wygodnie dozować na wieczko odpowiednią ilość podkładu, jak na głównym zdjęciu tego posta. Powiem szczerze, że w porównaniu do dość badziewnych opakowań podkładów z kolorówka.com, to dla mnie niemal luksus!

 

Porównanie z podkładem z kolorówki

Ku mojemu zdumieniu, Annabelle Minerals zdecydowanie niewiele ustępuje w użytkowaniu i kryciu o wiele bogatszemu składowo podkładowi z kolorówki. Jedyną jego wadą w porównaniu do kolorówkego hitu jest to, że trochę nadmiernie wysusza i podkreśla suche skórki nieco bardziej, niż własnoręcznie ukręcony podkład, do którego oprócz składników wysuszujących można dodać np. pielęgnacyjny puder jedwabny czy też poprawiające optycznie wygląd skóry mikrosfery silikonowe. Oprócz tego jednak jestem całkiem zadowolona. Formuła jest kremowa, krycie zadowalające, podkład nie włazi w pory, nie warzy się, i jest dość trwały.

 

Stopień krycia

Najlepiej zobaczcie same na zdjęciu przed i po (można powiększyć):

porownanie

Na powyższym zdjęciu widać, że podkład ładnie przykrył zaczerwienienia i wyrównał koloryt cery. Jestem bardzo kontenta, ponieważ moja traktowana kwasami buźka w wersji „bez niczego” potrafi czasami straszyć, zwłaszcza bezpośrednio po wylince 😉

Jak to wygląda z bliska?

zblizenie

 

Nie jest źle. Gniegiedzie podkład jest troszkę nierówno rozprowadzony i widać delikatne smugi, ale to raczej wina mojej niestaranności, niż samego podkładu.

 

PODSUMOWUJĄC

Największa wada tego podkładu to niestety dość mocne podkreślanie suchych skórek. Na suchej, dodatkowo jeszcze nieprzygotowanej porządnym kremem / filtrem skórze oznacza to, że niestety efekt końcowy może być niezadowalający – albo nawet podkład może w ogóle się w tych rejonach nie trzymać. Krycie i trwałość oceniam jednak na mocną 4, naprawdę dają radę, chociaż w przypadku bardziej widocznych przebarwień i niedoskonałości zdecydowanie przyda się…

 

…KOREKTOR MINERALNY MEDIUM

korektor

 

Korektor mineralny, w odcieniu nieco zielonkawym, przez co dobrze kryje zwłaszcza zaczerwienienia. Jak każdy korektor mineralny, ma też wady: bardzo mocno wysusza i w moim przypadku przez to nie nadaje się za bardzo pod oczy. Ładnie jednak wygląda pod powyżej opisanym podkładem, kiedy buzia ma „gorsze” dni. Albo, jak to w moim przypadku bywa, kiedy coś sobie z nerwów rozdrapię. Robię to rzadko, nie krzyczcie.

 

korektor2

 

I tutaj możecie znaleźć próbkę krycia, na kilku problemowych, policzkowych „nieprzyjaciołach” albo pozostałościach po nieprzyjaciołach. Jak na fakt, że nie były to tylko przebarwienia, ale też i mini-strupki, chyba jest przyzwoicie 🙂

 

krycie korektor

 

Ogólnie jestem całkiem zadowolona ze swojej przygody z Annabelle Minerals. Po pierwsze, udało mi się od razu trafić w dobry odcień 🙂 Po drugie, podkład jest dość kryjący i nie grymasi, a po trzecie – może i odrobinę podkreśla suche skórki, ale heloł, małe które minerałki tego nie robią, a ja z kolei się wciąż katuję kwasami i mam pod tym względem dość wybredną cerę.

 

Good job, Annabelle! Kiedy mi się nie będzie chciało kręcić swoich podkładów, macie we mnie klientkę 🙂

 

Miałyście? Spróbujecie?